Czy warto mieć opłacaną kartę wędkarską PZW

Karty wędkarskie PZWKarty wędkarskie PZW po opłaceniu to pozwolenie na połów amatorski ryb. Teoretycznie aby każdy lubiący ten sport, mógł swobodnie go wykonywać w sposób legalny oraz znał prawa i obowiązki z tym związane.

PZW w obecnej formie powstało w 2002 roku (choć już wcześniej istniała podobna organizacja pod inną nazwą). Obecnie posiada aż około 2500 kół wędkarskich oraz 42 okręgi – jest to bardzo rozproszone.

Także teoretycznie fundusze z tych składek członkowskich i opłat za połowy mają wpływać na zarybianie wód i dbanie o ich należyty stan, a także zabezpieczenie przed kłusownikami oraz samo funkcjonowanie związku wędkarskiego. Tak w zasadzie wygląda teoria, która częściowo rozbija się z określanym przez wiele osób trwającym pokomunistycznym betonem rzeczywistości PZW.

PZW to organizacja – którą można określić jako prywatna działalność, dzierżawiącą wody państwowe i pobierającą opłaty od amatorów wędkarstwa za korzystające z dzierżawionych wód Publicznych Polskich. Innymi słowy jest to pośrednik robiący biznes na wędkarzach, korzystających głównie z publicznego dobra naturalnego kraju. W innym wypadku by wystarczyła biała karta, bez żadnych dodatkowych opłat (jeśli mowa o wodach publicznych czyli dominujących).

Warto wspomnieć o opłatach za kartę PZW – składki członkowskie oraz za pozwolenie na połów ryb trzeba uiszczać co roku i wynoszą one dla osoby pełnoletniej kilkaset złotych. Problem w tym, że nie są to zezwolenia ogólnokrajowe a tylko terytorialne, dające pozwolenie w okrętu gdzie zostało wykupione (lub okręgach, gdzie jest taki porozumienie międzyokręgowe). Zezwolenia też są różne, czy wędkuje się z brzegu, z łódki, czy woda nizinna czy górska oraz wiele innych zmiennych – im bardziej wszechstronne tym większa cena. Warto wspomnieć, że standardowo opłaty w polce są jednymi z największych na ziemi lub nawet największe względem zarobków obywateli.

Wiele osób określa PZW jako postkomunę i pozostawiony relikt tamtych czasów – niezmieniani prezesi, osoby na szczycie to „towarzysze” a zarobki, jakie tam wypadają podobno są bardzo wysokie.

Warto wspomnieć – że jest alternatywa dla PZW znacznie tańsza a to są szczególnie wody morskie. Dość niewiele osób ma do nich dostęp, ale jeśli jest możliwy to warto z nich korzystać. Opłaty są wielokrotnie mniejsze niż w PZW.

PZW zezwala także na prowadzenie gospodarki rybackiej – inaczej połów sieciami ryb. Niestety kontrolowani są przede wszystkim wędkarze – ławicy na wędki a osoby łowiący na sieci (kilka set razy więcej) nie mają tak częstej kontroli. Także ceny połowów sieciowych (gospodarstwa rybackie) a na wędkę nie są tak dużą przepaścią cenową. Co wskazuje, że głównie wędkarze indywidualni ponoszą największe koszty a gospodarka rabunkowa ryb dokonywana jest gównie sieciami.

Także policja pomaga legitymować przede wszystkim wędkarzy czy mają zezwolenie – policja w pewnym sensie w służbie prywatnego biznesu a nie interesu jako takiego Państwa. To powinno być przestrzegane przez straż rybacką opłacaną tylko z zasobu dzierżawcy wody, czyli funduszy PZW a nie pozostałych obywateli.

Inną stroną medalu – jest fakt, że ktoś się jednak w jakimś zakresie zajmuje tymi wodami. Wody niczyje by były zaniedbane i szerzyło by się kłusownictwo. Niestety nielegalny połów ryb sieciami jest bardzo częstym procederem przestępczym, a kary za niego są zdecydowanie zbyt niskie.

Inny aspekt to po opłacie składek PZW można bez obaw i stresu łowić amatorsko ryby. Niestety nie przewiduje to mniejszych opłat dla osób – które by chciały tylko łowić ryby i je wypuszczać bez zabierania. Także opłaty czasowe – na przykład dniowe czy tygodnie lub miesięczne są nieopłacalne w przypadku PZW w przeciwieństwie do wód morskich – gdzie opłaty są w zasadzie symboliczne (Można tylko trzeba chcieć).

Wykupując kartę trzeba znać łowiska, które podlegają pod dany obszar – gdzie można łowić. W innym wypadku gdy dokona się połowu na także wodach dzierżawionych przez PZW ale innego okręgu pozwolenie tego nie obejmuje – niestety nie ma tutaj wspomnianych wcześniej ogólnopolskich porozumień.

Często można spotkać się z opinią, że dobrym rozwiązaniem by było zrezygnowanie z karty PZW na tyle czasu – aż by ta organizacji upadła z braku dopływu gotówki. Wiele osób widzi, że ta organizacja nie działa do końca jak powinna. Powszechna jest zła wola i ciepłe posady z dużym kapitałem pod częstawo parasolem rządowym, nie sprzyja to rozwojowi czy prostej i taniej strukturze. PZW jest bardzo drogie jak na to co oferuje – bo w innych krajach może być jednak znacznie taniej (szczególnie względem zarobków) – choć to też wynika z kultury ogółem wędkarzy.

Z jednej strony dobrze, że ktoś jest gospodarzem wód – inaczej kłusownicy by wyniszczyli wszystkie zbiorniki. Natomiast ceny za połów indywidualny oraz brak dobrej woli (porozumienia między okręgami, zezwolenia by ktoś inny potrzymał wędkę z rodziny, niższe opłaty za połów z tylko wypuszczaniem itp. nie są to rozwiązania dla ludzi tylko dla pieniędzy). Także na licznych akwenach PZW jest dużo porozstawianych sieci – to oni odławiają gównie ryby bez realnej kontroli a koszty ponoszą nieadekwatne do tego wędkarze.

Z innej strony dobrze by było porzucić PZW – aby samo wygasło i powstało coś nowego i zdrowszego. Najlepiej jak by był całkowity zakaz połowu ryb sieciami w wodach polskich. Natomiast jak ktoś nie może obejść się bez połowu, to jest skazany na wykup takiej karty a tym samym na utrzymywanie związku wędkarskiego przez kolejne lata.

Czy warto zatem kupić kartę wędkarską PZW – jeśli się nie ma wyboru to trzeba. Bo warto nie jest – ale niestety dla wielu osób nie ma wyboru. Szczególnie jeśli chcę aktywnie łowić ryby w sposób legalny i bez stresu na akwenach – które są dzierżawione przez Polski Związek Wędkarski. Należy samodzielnie przewartościować co było by najkorzystniejsze dla nas samych i to długoterminowo. Zapraszamy do kolejnych artykułów w serwisie.

Jak przydatny jest artykuł?

Średnia ocen 0 / 5. Ilość ocen: 0

Ten temat jeszcze nie ma oceny.

Dziękujemy, że uznałeś artykuł za przydatny.

Zobacz nasze media społecznościowe!

Przykro nam, że artykuł nie był dla Ciebie przydatny!

Postaramy się go poprawić w ciągu 7 dni.

Powiedz nam, jak możemy ulepszyć ten artykuł?

4 komentarze

  1. Dariusz Ostojewski pisze:

    Miałem przez wiele lat kartę pzw, opłacałem ale jeździłem coraz mniej na ryby. W końcu zrezygnowałem z tej kraty bo po co mi to potrzebne. Bardzo wysokie opłaty a ryb prawie wcale nie ma w tych wodach. Teraz wolę wybrać się na stawy prywatne czy do znajomych ludzi na których ziemi jest taki zbiornik wodny.

  2. Blue pisze:

    PZW to czerwone muchomory. Niech giną. Na szczęście jest mnóstwo prywatnych jezior na których można łowić. Nie finansujcie komunistów.

  3. Jurek pisze:

    Wędkowałem od dziecka. Po przejściu na emeryturę przestałem łowić (zdrowie), ale opłatę członkowską (ze zniżką 50%) z sentymentu wnosiłem nadal. Chciwość nowego zarządu PZW mnie poraziła, wobec czego za ten rok opłaty nie wniosłem. Dlatego xxxxx pzw.

    1. Opłaty mogły by być tylko za zabieranie ryby a i to znacznie mniejsze. A nie za samo wędkowanie. Niestety złodziejskie praktyki są takie, że za dobro narodowe płacą ludzie do jakich to dobro należy. Jeśli ktoś nie zabiera ryb nie powinien mieć opłat. Dodatkowo samo zbieranie gotówki za łowienie też jest sprzeczne z logiką, skoro sami politycy też wytruli swoimi decyzjami miliony ryb w odrze – więcej niż wszyscy wędkarze razem więzi, wyłowią ryb na odrze w ciągu 20 lat. To wszystko jest stworzone tak, aby okradać ludzi lubiących jakiś sport. Nic nie dawać w zmian, tylko zabierać im pieniądze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Rodzaj subskrypcji: